Rozdział 7
Wiedziałam że Julie się przyczepi, bo jeszcze przed chwilą mówiłam jej że nic między nami nie ma.
Meg-Gratuluje. Ale czy to nie dziwne że już jesteście razem, a znacie się 3 dni?
Ja-Trochę masz racje, ale to za dużo tłumaczenia, a musimy zająć się sprawami koncertu.
M-Dzięki.
Po 9 minutach dojechaliśmy. Harry wysiadł pierwszy i poszedł najpierw otworzyć Meg, Julie, a mi na końcu. Złapaliśmy się za rękę i poszliśmy razem z dziewczynami do domu. Szczęka im opadła gdy zobaczyły dom. Nie mieliśmy czasu na oprowadzanie po tym wielkim domu. Lou, Liam i Zayn się wygłupiali w salonie. Perrie patrzyła na nich, jak na malutkie dzieci, a Niall jadł coś w kuchni.
Ja- Hej!!!!! Już jesteśmy.- krzyknęłam i wszyscy do nas przyszli.
Zayn- Cześć jestem Zayn.
Ja- To jest Julie i Meg. Pomogą nam w przygotowaniu koncertu.
Perrie- Hejka. Pomogła bym ale niestety mam próbę z moim zespołem.
Lou- Siemka, mnie już poznałyście.
Liam- Cześć dziewczyny. Ja to Liam.
Ja- Szkoda Perrie, że nie zostaniesz.
P-Też się smucę, ale jutro mam koncert.
Z-Pa kotku.
J-Chodźmy do salonu tam wszystko omówimy.
M-Ok.
Poszliśmy do salonu i usiedliśmy. Ja z Harrym na fotelu, a na kanapie od lewej Meg, Niall, Julie, Liam, Zayn i Lou. Zaczęliśmy od tego co jeszcze będą robić, oprócz śpiewania. Ustaliliśmy że jutro poproszę o imienia i nazwiska wszystkich uczniów pana dyrektora i będzie losowanie na osobę która spędzi z nimi jeden dzień. Na 3 osoby które zaśpiewają z nimi. I jedną osobę która dostanie numer telefonu do Liama. Później zastanawialiśmy się nad piosenkami. Te które mają zaśpiewać to m.in. "Best Song Ever", "Forever Young", "Gotta Be You", "One Thing", "Live While We're Young", "Kiss You", "I Would", "Rock Me", "What Makes You Beaotiful". A ja z nimi miałam zaśpiewać 5. Bałam się, bo ja wcale nie umiałam śpiewać. Choć chłopcy uznali, że jestem bardzo utalentowana. Następnie poszliśmy do garderoby i wybieraliśmy ubrania. Po 4 godzinach mieliśmy zaplanowany koncert i dlatego, że do Meg zadzwoniła mama że musi wracać nie mogły zostać na próbie śpiewu. Odwiózł je Liam. Po 20 minutach przyjechał. Śpiewaliśmy do 22.30. Pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam się umyć. Gdy wróciłam do pokoju była już 22.46. Położyłam się do łóżka i nastawiłam budzik w telefonie. Po chwili rozpętała się wielka burza. Nie wiem dlaczego, ale się bałam i nie mogłam zasnąć. Była 23.08, postanowiłam że pójdę spać do Harrusia. Wzięłam telefon i poszłam. Zapukałam do drzwi, ale nikt nie odpowiedział. Powtórzyłam czynność kilka razy lecz dalej było cicho. Postanowiłam że po prostu wejdę. Położyłam telefon na szafce obok łóżka i poklepałam Harrego po ramieniu.
Ja-Harry, Harry. Wstawaj!
H-Co jest.
Ja-Mogę spać u ciebie? Boje się burzy.
H-Jasne kładź się.
Ja-Dzięki.
Pocałowałam go w policzek i położyłam się spać. Obudził mnie i Harrego mój budzik. Nie było już burzy.
Ja-Cześć skarbie. Zawieziesz mnie do szkoły?
H-Witaj słońce. Oczywiście tylko się ładnie ubierz. Heh.
Ja-Jasne. Heh.
Wzięłam mój telefon i poszłam się ubrać. Założyłam to:
Ja-Harry, Harry. Wstawaj!
H-Co jest.
Ja-Mogę spać u ciebie? Boje się burzy.
H-Jasne kładź się.
Ja-Dzięki.
Pocałowałam go w policzek i położyłam się spać. Obudził mnie i Harrego mój budzik. Nie było już burzy.
Ja-Cześć skarbie. Zawieziesz mnie do szkoły?
H-Witaj słońce. Oczywiście tylko się ładnie ubierz. Heh.
Ja-Jasne. Heh.
Wzięłam mój telefon i poszłam się ubrać. Założyłam to:
Było zimno i tylko dla tego tak się ubrałam. Zeszłam na dół i zjadłam kanapkę. Po chwili przyszedł Harry i zawiózł mnie do szkoły. Ten dzień miną szybko. Po szkole były przygotowania do koncertu a później znowu spać i tak samo codziennie. W końcu nadszedł piątek.
Przepraszam że tak krótko ale to przez to że mam te dwa palce złamane i nie dałam rady napisać dłużej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz