niedziela, 10 listopada 2013

Hejka! Wróciłam! Na prawdę bardzo brakuje mi pisania bloga i dlatego do tego wróciłam. Ale to jest na prawdę smutne kiedy nie komentujecie. Ja po prostu nie wiem po co chcę to pisać bo wiem że czyta tylko jedna osoba i chyba tylko dla niej pisz. Więc proszę was abyście komentowali rozdziały i wysyłali link do mojego bloga znajomym. Bardzo was proszę.


                                                                  Rozdział 11

-Brawo, brawo. A teraz możecie już wrócić na widownie- powiedziałam.
Była już godzina 14.05 i był już czas na kolejny konkurs.
-Została nam jeszcze tylko godzina i czas na ostatnie losowanie- zaczął Lou.- Będę teraz losował osobę która spędzi z nami jeden dzień. Tą osobą jest... Julie Fav- dokończył.
-A teraz ustawcie się w kolejkę prowadzącą do tych sodów na których stoję i będziecie mogli dostać autografy i zdjęcia chłopców- powiedziałam.
Po godzinie zakończyła się wszystko. Podeszła do nas jeszcze Emily prosząc o swoją wygraną (numer do Liama). Musieliśmy jeszcze zostać posprzątać wszystko. Około godziny 16.30 wyszliśmy ze szkoły. Wsiedliśmy do samochodu i tak jak ustaliliśmy siedziałam na kolanach Lou. Całe 13 minut, które spędziliśmy w drodze do domu, śmialiśmy się. Hazz pomógł mi zejść z kolan Lou. Złapał mnie za rękę i poprowadził do domu. Poszłam do swojego pokoju, a Harry do łazienki. Położyłam się do łóżka i założyłam słuchawki. Leżałam tak z 15 minut aż do pokoju nie wbiegł Hazz. Ściągnęłam słuchawki i zaczęłam.
-Coś się stało że tak wbiegasz?- zapytałam
-Pukam już od jakiś 10 minut, a ty nic i myślałem że coś ci jest- powiedział po czym mnie mocno przytulił i pocałował do czego się przyłączyłam. 
-Dziękuję- zaczęłam kiedy się oderwaliśmy.- Bardzo cię kocham, wiesz?- zapytałam ironicznie.
-Na prawdę?- Zapytał, po czym położył mnie i sam położył się na mnie.
-Nie, zmyśliłam to sobie!- krzyknęłam.
-To trzeba to zmienić!- odpowiedział i znowu przywarł do mnie w czułym pocałunku.





























  

poniedziałek, 14 października 2013

                                                 Rozdział 10

 Ja-Zapraszamy!
 N-Ok... następną osobą jest... Meg Karm!
 Ja-Meg chodź do nas!
 H-Dobra,a ostatnia osoba to Suzi Stank(była wymieniana w rozdziale 6)
 Czemu to ona musiała być? Przecież ona ich nie znosi. Ciekawe co się stanie. Szkoda że nie możemy wymienić. No ale trudno. Szkoda mi Marcela, bo on ich nie zna tylko dla tego że ich nie słuch. No ale cóż... jakoś sobie poradzi.
Ja-Proszę macie tu teksty (dałam tylko Suzi i Marcelowi) i zaraz gdy usłyszycie muzykę śpiewacie. Ale tylko zaznaczone miejsca.
Piosenka wyszła nawet dobrze. Najlepiej śpiewała Meg, co było wiadome, bo też jest Directioner.






Przepraszam że tak krótko ale naprawdę musiałam napisać chociaż był jeden komentarz. A więc przepraszam ale nie mam weny i motywacji, bo jedynie Jagoda Tomlinson pisze komentarze i to jest jedyna motywacja. Jeśli nie będzie tu komentarzy (nie liczą się te od Jagody) zawieszam mojego bloga lub wogóle go skończę. Jeśli nie wiecie jak komentować napiszcie mi maila pod ten adres: harriet.styles142536@gmail.com lub styles-angelika@o2.pl
                                         

poniedziałek, 7 października 2013

UWAGA: Rozdział 9 dałam taki krótki z trzech powodów:

1.Mam złamane dwa palce.
2.Nie piszecie komentarzy.
3.Miałam mało czasu, bo nauka.

Rozdział 10 będzie wtedy kiedy będzie 5 komentarzy pod rozdziałem 9.
 
Od teraz pod każdym rozdziałem będzie napisana wymagana liczba komentarzy. Jeśli ich nie będzie kolejny rozdział będzie się pojawiał po 1,2,3... miesiącach. Lub jeśli będzie mi tego brakowało dam wcześniej.

Bardzo chcę podziękować Jagodzie Tomlinson, która jako pierwsza i na razie jedyna komentuje.

                                          Rozdział 9

 Piosenka dobiegła końca. Wyszła znakomicie. Wzruszyłam się bo wszyscy mi bili brawo i wykrzykiwali moje imię. Na szczęście było dość ciemno i nie było widać moich łez, które udało mi się powstrzymać. Zaśpiewaliśmy jeszcze cztery piosenki i zaczęliśmy kolejne losowanie.
Ja-Dziękuję za te oklaski, a teraz czas na losowanie trzech osób, które za chwilę zaśpiewają z nimi piosenkę. Harry, Zayn i Niall będą losować.
Z-Pierwsza wylosowana osoba to... Marcel Stamp. 




Nowa postać:
Marcel Stamp (17lat)
Jest kujonem, nie wie kto to jest 1D, nie ma przyjaciół lecz nie jest źle traktowany w szkole. Przez ten koncert wiele się może zmienić. (Marcel został wymieniony, ponieważ będzie o nim mowa w następnych rozdziałach).































niedziela, 6 października 2013

                                            Rozdział 8

 Ubrałam się w to: 






















Była już 8.20 .Zeszłam na dół gdzie byli już chłopcy.
Ja-Jestem już gotowa, możemy jechać?
H-Ślicznie wyglądasz. Jasne tylko nie chcesz czegoś zjeść?- zapytał i mnie pocałował w usta.
Ja-Dzięki. Masz rację powinnam coś zjeść.
Z-To szybko bo mamy mało czasu.
Ja-Ok, tyko nie wiem co zjeść.
N-Może chcesz moją kanapkę z szynką?
Ja-Dobra.
Wzięłam kanapkę od Nialla i w 2 minuty zjadłam. Napiłam się jeszcze wody i zaczęłam pakować torbę. Wzięłam wody dla każdego (było ich trochę więcej niż nas jest, bo nie wiedziałam co chłopakom odwali). Kilka kanapek też się przyda. No i jeszcze te losy.
Ja-No to możemy jechać.
H- Ok. To Rose usiądziesz mi na kolanach? Bo nie mamy takiego dużego samochodu.
Ja-Zgadzam się.
Lou-A może na moich?
H-Ustaliliśmy że będzie siedzieć na moich, a ty będziesz prowadził!!!!!
Ja-Spokój!!!! Usiądę na kolanach Harrego, a jak będziemy wracać usiądę na twoich Lou. Ok?
H, Lou-Dobrze.
L-Możemy jechać zostało 10 minut?!
H-Już jedziemy.
Ja-Pamiętajcie o czapkach i okularach.
N-Dobra, już ubieramy.
Poszliśmy do samochodu. Prowadził Lou, obok siedział Zayn. Z tył siedziałam ja na kolanach Harrego, później Niall i Liam. Dojechaliśmy o 8.38. Wyszliśmy z samochodu i powędrowaliśmy w stronę sali gimnastycznej na której miał się odbyć koncert. W szkole nie było jeszcze żadnego ucznia. Nikt nie wiedział o tym koncercie, oprócz nas, tylko było wiadomo, że nie ma lekcji i od której do której trwają. Gdy doszliśmy były już tam Meg i Julie.
M-Cześć wszystkim. Już zaczęłyśmy wszystko przygotowywać.
Ja-Hej.
Z,Lou-Hejka.
Pomogliśmy dziewczynom przez pozostałe 20 minut. Później poszliśmy do garderoby na ostatnie poprawki. Wszyscy uczniowie wraz z nauczycielami powoli zbierali się na sali. Po kilku minutach pan dyrektor wyszedł na scenę.
pd(pan dyrektor)-Proszę już wszystkich o ciszę!! A więc dzisiaj nie ma lekcji, ponieważ odbędzie się koncert. Na ten pomysł wpadła jedna z uczennic Rose Thaliw. Wystąpi dla nas popularny zespół "One Direction". 
Kiedy usłyszałam to zdanie zaczęły się piski, krzyki, oklaski i wiele innych.
pd-Zapraszamy!!!
W tym momencie wybiegli chłopcy, a ja, Meg i Julie poszłyśmy pod scenę.
N-Hej wszystkim!!!
Lou-Witajcie!!
Chłopcy zaczęli śpiewać "Kiss You". Ja i nie tylko ja śpiewaliśmy razem z nimi. W pewnej chwili nadszedł czas na pierwsze losowanie. Wtedy ja wyszłam na scenę.
Ja-Jak wam się podoba?-(krzyki, piski i brawa)- Teraz Liam będzie losował jedną karteczkę na której będzie napisane imię i nazwisko jednego z was. Osoba wylosowana dostanie numer telefonu od Liama. Dobrze możesz losować.
L-Osoba wylosowana to... Emily Dolanor.
Ja-Po koncercie podejdziesz i dostaniesz ten numer.
Lou-Teraz wystąpi z nami Rose.
Stanęłam przy przygotowanym dla mnie mikrofonie i czekałam na rozpoczęcie się piosenki. Pierwszą którą śpiewaliśmy było "Kiss You".





Ten też musi być krótki, bo jak wam już pisałam mam złamane palce i męczyłam się cały dzień nad tym rozdziałem.








































sobota, 5 października 2013

Muszę trochę zmienić i jak jest dialog to będę pisać pierwszą literkę imienia, lub skrót osoby mówiącej. ponieważ mam złamane dwa palce i ciężko mi pisać. Także rozdziały mogą być krótsze.

                                            Rozdział 7

 Wiedziałam że Julie się przyczepi, bo jeszcze przed chwilą mówiłam jej że nic między nami nie ma.
Meg-Gratuluje. Ale czy to nie dziwne że już jesteście razem, a znacie się 3 dni?
Ja-Trochę masz racje, ale to za dużo tłumaczenia, a musimy zająć się sprawami koncertu.
M-Dzięki.
Po 9 minutach dojechaliśmy. Harry wysiadł pierwszy i poszedł najpierw otworzyć Meg, Julie, a mi na końcu. Złapaliśmy się za rękę i poszliśmy razem z dziewczynami do domu. Szczęka im opadła gdy zobaczyły dom. Nie mieliśmy czasu na oprowadzanie po tym wielkim domu. Lou, Liam i Zayn się wygłupiali w salonie. Perrie patrzyła na nich, jak na malutkie dzieci, a Niall jadł coś w kuchni. 
Ja- Hej!!!!! Już jesteśmy.- krzyknęłam i wszyscy do nas przyszli.
Zayn- Cześć jestem Zayn.
Ja- To jest Julie i Meg. Pomogą nam w przygotowaniu koncertu.
Perrie- Hejka. Pomogła bym ale niestety mam próbę z moim zespołem.
Lou- Siemka, mnie już poznałyście. 
Liam- Cześć dziewczyny. Ja to Liam.
Ja- Szkoda Perrie, że nie zostaniesz.
P-Też się smucę, ale jutro mam koncert.
Z-Pa kotku.
J-Chodźmy do salonu tam wszystko omówimy.
M-Ok.
Poszliśmy do salonu i usiedliśmy. Ja z Harrym na fotelu, a na kanapie od lewej Meg, Niall, Julie, Liam, Zayn i Lou. Zaczęliśmy od tego co jeszcze będą robić, oprócz śpiewania. Ustaliliśmy że jutro poproszę o imienia i nazwiska wszystkich uczniów pana dyrektora i będzie losowanie na osobę która spędzi z nimi jeden dzień. Na 3 osoby które zaśpiewają z nimi. I jedną osobę która dostanie numer telefonu do Liama. Później zastanawialiśmy się nad piosenkami. Te które mają zaśpiewać to m.in. "Best Song Ever", "Forever Young", "Gotta Be You", "One Thing", "Live While We're Young", "Kiss You", "I Would", "Rock Me", "What Makes You Beaotiful". A ja z nimi miałam zaśpiewać 5. Bałam się, bo ja wcale nie umiałam śpiewać. Choć chłopcy uznali, że jestem bardzo utalentowana. Następnie poszliśmy do garderoby i wybieraliśmy ubrania. Po 4 godzinach mieliśmy zaplanowany koncert i dlatego, że do Meg zadzwoniła mama że musi wracać nie mogły zostać na próbie śpiewu. Odwiózł je Liam. Po 20 minutach przyjechał. Śpiewaliśmy do 22.30. Pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam się umyć. Gdy wróciłam do pokoju była już 22.46. Położyłam się do łóżka i nastawiłam budzik w telefonie. Po chwili rozpętała się wielka burza. Nie wiem dlaczego, ale się bałam i nie mogłam zasnąć. Była 23.08, postanowiłam że pójdę spać do Harrusia. Wzięłam telefon i poszłam. Zapukałam do drzwi, ale nikt nie odpowiedział. Powtórzyłam czynność kilka razy lecz dalej było cicho. Postanowiłam że po prostu wejdę. Położyłam telefon na szafce obok łóżka i poklepałam Harrego po ramieniu. 
Ja-Harry, Harry. Wstawaj!
H-Co jest.
Ja-Mogę spać u ciebie? Boje się burzy.
H-Jasne kładź się.
Ja-Dzięki.
Pocałowałam go w policzek i położyłam się spać. Obudził mnie i Harrego mój budzik. Nie było już burzy.
Ja-Cześć skarbie. Zawieziesz mnie do szkoły?
H-Witaj słońce. Oczywiście tylko się ładnie ubierz. Heh.
Ja-Jasne. Heh.
Wzięłam mój telefon i poszłam się ubrać. Założyłam to: 
















Było zimno i tylko dla tego tak się ubrałam. Zeszłam na dół i zjadłam kanapkę. Po chwili przyszedł Harry i zawiózł mnie do szkoły. Ten dzień miną szybko. Po szkole były przygotowania do koncertu a później znowu spać i tak samo codziennie. W końcu nadszedł piątek.





Przepraszam że tak krótko ale to przez to że mam te dwa palce złamane i nie dałam rady napisać dłużej.














































piątek, 4 października 2013

                                              Rozdział 6

 -Dziękujemy panie dyrektorze.- powiedziałam. Po czym przytuliliśmy się całą piątką.
-Do widzenia.- zakończyliśmy w ten sposób naszą rozmowę.
Na każdej przerwie rozmawiałam z Meg i Julie o koncercie, o którym nikt nie wiedział.
Lekcje minęły szybko i nawet nie zadali mi nic do domu. Moim największym problemem było to, że nie wiedziałam jak wrócić do  "mojego domu". Po chwili dostałam wiadomość.

                                              Czekam przy wejściu♥♥
                                                                                     Harry

To już wiedziałam jak wrócę, ale czemu do mnie napisał re serduszka?
-A więc ty i Harry... no wiesz.- powiedziała Julie.
-Nie rozumiem.- odparłam.
-To co to za serduszka?- zapytała.
-Sama nie wiem. Pomiędzy nami nic nie ma.- odpowiedziałam.
-Aha, no to ok.- przytknęła Julie.
Poszła razem ze mną do wyjścia, gdzie przybiegła do nas Suzi (jest to nie ważna postać, która rzadko będzie się pojawiać) jest ona moją znajomą.
-Hej Suzi, co chcesz?- zapytałam.
-Cześć! Nie nic nie chcę, tylko nudziło mi się , bo czekałam na taką jedną dziewczynę już chyba godzinę. I przyszłam tak sobie.- opowiedziała, a ja pomachałam Harremu, którego rozpoznałam, choć miał kaptur i okulary.
-Aha to super. Zostałabym i porozmawiała ale się śpieszę. Pa pa.- powiedziałam i poszłam do Harrego.
-Hej Harry.- powiedziałam i go przytuliłam, a on zrobił to samo i jeszcze pocałował mnie w policzek.
-Cześć piękna. Możemy jechać?- zapytał, a ja się uśmiechnęłam na zgodę.
Po kilku minutach dostałam esemesa od Julie.

          Widziałam jak Harry cię całował! Teraz już nie zaprzeczysz, że nic was nie łączy! 

Gdy tylko to przeczytałam wkurzyłam się na nią i nawet nie odpisałam. 
-Hej Rose, mam ważne pytanie.- zapytał Harry.
-No to możesz mówić :) -odparłam.
-Ok to słuchaj...- zaczął.- nie pamiętam co stało się tego wieczoru i czemu ja i Lou byliśmy u ciebie. Natomiast bardzo dobrze pamiętam tamten pocałunek. Ja od pierwszego wejrzenia się zakochałam. Nie, nie zakochałem, tylko się zauroczyłem. Lecz od wczoraj to się zmieniło i chciałem zapytać czy...- przerwał. Wiem, że zależało mu na tym abym to usłyszała i nie wiem czemu nie powiedział.- To chciałem wiedzieć czy ty, Rose zostaniesz moją dziewczyną?- zapytał. 
W tym momencie staliśmy na światłach, kiedy się zastanawiałam nagle zapaliło się zielone.
-Ale ja jestem dziewczyną!- krzyknęłam i się zaśmiałam.
-Ale pytam tak na serio!- wyparł.
-O jejku naprawdę?- zapytałam
-Jasne.- odpowiedział.
-Oczywiście. Zgadzam się. A jak powiemy o tym Lou? Zauważyłam, że on też się we mnie zakochał. Chociaż nie chcąc go obrażać wolę ciebie.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Ooo to takie słodkie- zaczął.- Uważam, że gdy tylko go zobaczymy musimy mu powiedzieć i wszystkim, bo to złe abyśmy zaczynali związek od kłamstwa i to tak dużego.- dokończył, a ja kiwnęłam głową na zgodę.
Kochałam go i tylko dla tego się zgodziłam z nim być. Przecież to trochę dziwne bo poznałam go trzy dni temu. Po chwili dojechaliśmy. Harry zgasił silnik i poszedł otworzyć mi drzwi. Podał mi rękę i trzymając się razem poszliśmy do domu. Gdy weszliśmy mój kochany chłopiec zawołał wszystkich na dół. Przyszli wszyscy była nawet Perrie. To był pierwszy raz kiedy mogłam ją poznać.
-Hej Rose, to jest Perrie.- odezwał się Zayn trzymając ją za rękę, a Harry mnie puścił żebym się z nią przywitała i nawet nikt nie widział, że się trzymaliśmy.
-Dobrze wiem kto to, nie musisz mi mówić. Heh.- zaczęłam i wszyscy się zaśmiali.- Cześć 
Perrie, jestem Rose.- dokończyłam i podałam jej rękę.
-Hej, miło Cie poznać.- powiedziała Perrie i odwzajemniła uścisk ręki.
-Siadajcie mamy wam z Rose coś ważnego do powiedzenia.- odparł Harry.
-Dobra.- odpowiedział Niall.
Gdy już wszyscy siedzieli, ja i Harry zajęliśmy miejsce na fotelu bo tylko tam było wolne.
-Ok, to chcieliśmy wam powiedzieć...- zaczęłam ale nie dałam rady, bo Lou ciągle się na mnie patrzył i się bałam, że mnie znienawidzi do końca życia.
-Dobra ja powiem.- odparł Harry i się uśmiechnął.- A więc ja i Rose jesteśmy... razem.- dokończył i widziałam jak mu ulżyło, ale za to Lou wyszedł. 
Od razu się zerwałam z fotela i chcąc pobiedzc za nim Harry złapał mnie za rękę lecz się wyrwałam. Lou wszedł na dwór więc tylko szybko wzięłam kurtkę i wyszłam za nim.
-Lou, Lou gdzie jesteś?!- zapytałam.
-Nie ma mnie.- usłyszałam jego głos dochodzący zza domu i od razu tam pobiegłam.- Co się stało?- zapytałam.
-Jak mogłaś mi to zrobić? Ja ciebie kocham!- krzyknął.
-Ja ciebie też, ale Harrego bardziej.- odparłam.
-No i o to chodzi. To ja chciałem abyś była moją dziewczyną.- powiedział.
-To słodkie. Ale naprawdę go kocham bardziej, a ty jesteś na drugim miejscu. Pamiętaj jak czegoś będę potrzebować przyjdę do ciebie. Zgoda?- zapytałam i pocałowałam go w policzek.
-Zgoda.- odpowiedział i się przytuliliśmy.
Po rozmowie poszliśmy do domu jako kochający się przyjaciele. Powiedzieliśmy wszystkim, że już wszystko dobrze i usiedliśmy na kanapie.
-A gdzie Niall?- zapytał Lou.
-A gdzie może być?! W kuchni!- odpowiedział Liam.
-No tak, jak mogłem o tym nie pomyśleć!- krzyknął Lou i się zaczęliśmy śmiać.
-Czyli teraz ja, Niall i Lou jesteśmy singlami?- zapytał Liam.
-Na to wychodzi.- odparł Niall który wrócił z kanapką w ręce.
-Ciesze się, że jesteście szczęśliwi.- powiedział Lou, a ja go przytuliłam i poszłam do Harrego na kolana.
-To mamy jakieś pomysły na dzisiejszy dzień?- zapytałam.
-Musimy pogadać o koncercie.- zaczął Harry.- Pojedziemy do Meg i Julie żeby nam pomogły. Ok?- dokończył Harry, a ja kiwnęłam głową na zgodę.
Wyciągnęłam telefon z plecaka i zadzwoniłam najpierw do Meg. Dobrze bo u niej była Julie i nie musieliśmy jeździć w dwa miejsca. Nie powiedziałam gdzie jedziemy tylko że będę za 10 minut i mają być gotowe. Schowałam telefon do kieszeni, a plecak przy stole.
-Ok, możemy jechać. Dziewczyny będą gotowe za 10 minut.- powiedziałam.
-Dobrze to choć.- odpowiedział Harry dając mi rękę.
Dojechaliśmy po 6 minutach, co było dziwne bo Meg mieszka 10 km od domu chłopców. Powiedziałam ukochanemu żeby został, a ja podeszłam do drzwi.
-Dzień Dobry. Przyszłam po Meg i Julie.- odparłam do mamy Meg.
-Witaj Rose. Już je wołam. Wejdziesz do środka?- zapytała Pani Karm.
-Przepraszam, ale się śpieszę.- powiedziałam.
-No dobrze... Julie, Meg chodzcie Rose przyjechała.- krzyknęła.
-Idziemy!- krzyknęła Meg.
-Hej dziewczyny. Szybko bo mało czasu.- powiedziałam gdy tylko je zauważyłam.
-Ok. Ok. Już idziemy. Pa mamo!- powiedziała Meg.
-Do Widzenia.- odparłam chórem z Julie.
-Pa pa dziewczynki.- pomachała na pani Karm.
Otworzyłam im drzwi z tył żeby wsiadły, a ja usiadłam obok Hazzy.
-To gdzie jedziemy?- zapytała Meg.
-Pogadać o koncercie. A to jest Harry, już go poznałyście.- odpowiedziałam.
-Hej.- powiedziały dziewczyny razem.
-Cześć czy wiecie że...- Harry zaczął, a ja od razu wiedziałam, że chodzi o nas, bo on nie chciała kłamać.- A więc ja i Rose jesteśmy razem.- dokończył i uśmiechnął się do mnie ukazując swoje słodkie dołeczki. Od razu zauważyłam złośliwy uśmieszek.













































































czwartek, 26 września 2013

Sorry, że nie możecie dodawać komentarzy, ale nie wiem jak się robi żeby była możliwość pisania ich. Jeśli wiesz to napisz mi na maila. Oto on: harriet.styles142536@gmail.com Czasami mogę pisać dłuższe rozdziały, a inne będą krótsze.

                                                Rozdział 5

 -Proszę.- powiedziałam.
Zza drzwi ukazali się wszyscy chłopcy.
-Hej przyszliśmy zagrać z tobą w butelkę. Grasz?- zapytał Liam.
-Jasne, ale nie za długo, bo muszę iść jutro do szkoły.- odpowiedziałam
Usiedliśmy na podłodze, przed nami położyliśmy butelkę. Zaczął Zayn. Wypadło na Harrego.
-Prawda czy wyzwanie?- zapytał Zayn.
-Wyzwanie.- odpowiedział Harry.
-Ok. To... pocałuj Rose.- powiedział Zayn.
Kiedy usłyszałam te słowa zamurowało mnie. Podszedł do mnie, usiadł i pocałował, a ja się przyłączyłam. To  było... to było... nie do określenia. Od tamtej pory kochałam go jeszcze bardziej. W czasie gry robiłam różne rzeczy, całowałam się ze wszystkimi, przytulałam i takie inne. Gra skończyła się po 3 godzinach. Było też trochę alkocholu, znaczy ja nie za dużo, bo jutro szkoła, ale Lou tak. Poszłam do pokoju i zobaczyłam, że na zegarku była już 00.30. Położyłam się i zasnęłam (przynajmniej tak mi się wydawało). Obudził mnie budzik z piosenką "One Thing". Zobaczyłam, że obok mnie leży Harry, a po drugiej stronie Louis. Oni też się obudzili. To pewnie budzik. Heh. 
-Hej chłopaki! Mogę wiedzieć co wy tutaj robicie?- zapytałam i się uśmiechnęłam do nich.
-Cześć Rose!- zaczął Lou.- Yyy nie wiem, nie pamiętam.- dokończył i to teraz on się uśmiechnął.
-Dzień Dobry Rose! Ja też nie wiem.- powiedział Harry.
-Aha. To teraz możecie wyjść! Chcę się ubrać!- wykrzyczałam.
-Ok, ok. Będę czekał w kuchni. Pamiętaj odwożę ciebie do szkoły.- odezwał się Harry i puścił mi oczko i wyszedł.
-Lou ty też masz iść!- krzyknęłam.
-A dlaczego ja cię nie odwożę do szkoły?- zapytał Lou.
-Dobrze jedziesz z nami, tylko się pośpiesz!- odpowiedziałam, a on wyszedł.
Ubrałam się w to:


















Było dziś dość zimno dlatego wzięłam jeszcze kurtkę, Zeszłam na dół i był tylko Harry i Lou tam gdzie się umówiliśmy, czyli w kuchni. Usłyszałam ich sprzeczkę. Chodziło o tą noc. Przestali gdy mnie zauważyli.
-Wow... ślicznie wyglądasz.- powiedział Harry.
-Nieprawda wyglądasz pięknie!- zaprzeczył Lou.
-Hej! Wielkie dzięki, że tak mówicie, ale to zwykły strój.- zaczęłam.- A Harry, Lou idzie z nami i nie próbuj się sprzeciwiać.- dokończyłam, wzięłam plecak i pociągnęłam ich za ręce w stronę wyjścia.
-Ok.- jąknął się Harry.
Usiadłam z tył razem z Louisem, bo Harry prowadził, lecz ciągle patrzył w tylne lusterko. Na początku pomyślałam, że chodzi czy ma dobrze fryzurę, ale przecież miał czapkę i okulary, a Lou też. Więc pewnie patrzył co robimy. Po pewnym czasie zaczęłam.
-Kiedy będziemy?- zapytałam.
-Za jakieś 3 minuty.- odpowiedział szybko Harry.
-Dzięki.- powiedziałam i wyciągnęłam telefon.
Chciałam, żeby Meg i Julie poznały chłopaków, bo dopiero za 20 minut zaczynały się lekcje.
                           
                                      Julie jesteś z Meg już w szkole?

                                              Tak, a co?

                                          Idź z nią za szkołę, coś wam pokażę. Ja będę za 2 minuty.

                  Ok, a słyszałam, że mama ciebie wyrzuciła z domu. Gdzie teraz mieszkasz?

                                     Powiem ci za chwilę, a teraz idź, bo już prawie jestem.

                                                     Dobra już idziemy.

-Poczekajcie, zaraz wrócę.- powiedziałam do Harrego i Lou.
-Ok.- odezwali się na raz.
Przeszłam tylko kawałek i zauważyłam oparte o murek Julie i Meg. Podeszłam do nich i zaczęłam rozmowę.
-Cześć, chciała bym wam kogoś przedstawić.-odparłam.
-Hej!- zaczęła Meg.- Jestem bardzo ciekawa kogo. A powiesz mi gdzie mieszkasz?- dokończyła.
-Cześć.- powiedziała Julie.
-Zaraz wszystko wam opowiem, ale zacznijmy kogo wam chcę pokazać. Mamy dużo czasu.-odpowiedziałam.
-Dobra.- ucieszyła się Julie.
Ruszyłyśmy w stronę czarnej Hondy, którą Harry przywiózł mnie wczoraj do nich. Dziewczyny nie wiedziały po co idziemy do samochodu. Chłopacy wiedzieli już, że mają siedzieć z tył bo tam są przyciemniane okna i nikt ich nie zobaczy.
-Ok. To tu.- zaczęłam pokazując im samochód.- Siadajcie do przodu. Spokojnie nie musicie nigdzie jechać.- dokończyłam.
-Dobra?!- powiedziała Meg,
Ja usiadłam z tył obok Harrego, który siedział po środku, a obok Lou.
-Chłopcy to jest Julie i Meg.- powiedziałam wskazując  odpowiednio ręką.
-Hej.- uśmiechnęły się.
-Cześć- odpowiedzieli chłopcy równym chórem. Mówili trochę zmienionym głosem.
-Rose mieszka teraz u nas.- powiedział Harry.
-Aha, a jak się nazywacie?- zapytała Julie.
-Musicie same zgadnąć.- powiedziałam.
Louis zaczął od zdjęcia czapki.
-Wiecie kto to?- zapytałam.
-Yyy... a powinnyśmy?-zapytała Julie.
Teraz Harry zdjął czapkę.
-Eee... a ten to kto?
Chłopcy się odwrócili tyłem i zdjęli okulary. Policzyli do trzech i się odwrócili.
-On... one.- zaczęły dziewczyny równo.
-Tak to oni, tylko nie krzyczcie. I nie mówcie o tym w szkole. Plis.- odparłam.
-O...-jąkneła się Julie.
-Hej, a może zrobimy koncert w waszej szkole?- zaproponował Harry.
-Stary to świetny pomysł.- odezwał się Lou.
-Ale nie pytaliście się reszty.- odezwałam się.
-Oni, zresztą tak jak my uwielbiamy robić koncerty!- krzyknął Harry.
-Dobra to wy zostaniecie z Julie i Meg na ławce przy gabinecie dyrektora, a ja pójdę z nim pogadać  i was później zawołam.- opowiedziałam im mój plan.
-Ok. Tylko załóżcie czapki i okulary.- wreszcie pełnym zdaniem odezwała się Meg.
-Spoko.- powiedział Lou i się uśmiechnął.
Wyszliśmy z samochodu i dziewczyny przytuliły się do chłopaków i zrobiły sobie z nimi zdjęcia.
Poszliśmy do dyrektora. Gdy usłyszałam wyraz "proszę" od razu weszłam.
-Dzień Dobry.- powiedziałam.
-Dzień Dobry Rose, co cię tutaj ściągnęło?- zapytał.
-Ja, Julie, Meg i moi koledzy wpadliśmy na pomysł, żeby w piątek zrobić zamiast lekcji koncert na, którym zaśpiewa zespół "One Direction"- opowiedziałam mu mój plan.
-Rose to bardzo dobry pomysł, ale to jest zbyt popularny zespół, żeby mogli tak już za te 5 dni przyjść tu i zaśpiewać. To trzeba czasu, jak już to pewnie w przyszłym roku. Ale z tego co wiem to ty ukończysz szkołę.- powiedział.
-Proszę chwilę zaczekać, zawołam kogoś.- zaczęłam, po czym otworzyłam drzwi.- Julie, Meg chodźcie.- dokończyłam.
-Droga Rose. Ty, Julie, Meg i jacyś chłopcy nie przekonacie mnie.- powiedział.
-Myślę, że się pan myli.- zaczęłam.- Harry, Lou zdejmijcie czapki i okulary. Proszę pana to jest Louis, a to Harry. Są oni członkami zespołu 1D i oni potwierdzą, że zagrają tu koncert.- dokończyłam.
-Witajcie.- przywitał się pan dyrektor.- A więc mogli byście zagrać tu koncert, tak?- zapytał.
-Jasne.- powiedział Lou.
-A czy jesteście pełnoletni, czy potrzebni rodzice?- zadał kolejne pytanie dyrektor.
-Tak, ja już od dawna. Mam 22 lata. Zresztą wszyscy mają 20 lat, oprócz Harrego. Heh.- odpowiedział Lou.
-Dobrze, to zapraszam w piątek na godzinę 8.40. A o 9.00 rozpoczniemy koncert. Rose, Julie, Meg w waszych rękach zostaje organizacja i plan całego koncertu. O godzinie 15.00 ma się zakończyć.






















































środa, 25 września 2013

                                        Rozdział 4

 Ja wylosowałam Harrego. Byłam bardzo szczęśliwa, ponieważ on śpiewa najładniej i go kocham. Ale był też minus, ja nie umiem śpiewać, a nie chcę zagłuszać jego pięknego głosu, ale i tak to była tylko zabawa. Maszyna do karaoke była na pewno bardzo droga. Stoją tam cztery mikrofony, pomiędzy mikrofonem 2 i 3 jest ekranik do wyboru piosenki i z tekstem wybranej. I jeszcze za nami wisiał duży ekran, który służy do pokazywania tekstu publiczności.
-Kogo wylosowałaś?- zapytał Harry.
-Ciebie.- powiedziałam.
-To zaczynamy?- zadał mi kolejne pytanie.
-Jasne.- odpowiedziałam.
Podeszłam z nim do mikrofonu 2 i 3 tylko dla tego, że nie chciałam pomylić tekstu (chociaż wszystkie znałam na pamięć).
-To co śpiewamy?- zapytał.
-Nie wiem.- odpowiedziałam.
-To wybiorę opcję losowania. Ok.- powiedział.
-Ok... Wylosowana piosenka to...- zaczęłam.- "Kiss you"-powiedziałam
-Śpiewamy?- zapytał klikając "START"
-Jasne.-odpowiedziałam.
Zaczęliśmy. Z Harrym śpiewało się cudownie. To była jedna z moich ulubionych piosenek. Na tekst nie zerknęłam ani razu, tylko patrzyłam kiedy śpiewam ja, a kiedy Harry. Wszyscy chłopcy łącznie z Harrym bili mi brawo. 
-Nie zła jesteś!- powiedział Liam
-Yyy... dzięki.- odpowiedziałam mu i się uśmiechnęłam, a on odwzajemnił uśmiech.
-Teraz ty Zayn.-powiedział Harry
W ten sposób gra toczyła się przez 2 godziny. Ja śpiewałam z jakieś 8 razy.
-Oglądamy teraz coś?- zapytał Harry.
-Ok, a może to być jakiś horror?- spytał Liam.
-Nie, horror nie. Nie lubię ich.-powiedziałam.
-No dobra.-odpowiedział Liam.
-To może... "Avatar"?- spytał Niall.
-Niech będzie.-powiedziałam.
Usiadłam z brzegu, a obok mnie Harry, następnie Louis i Zayn. Na fotelach Liam i Niall.
Film nie ciekawił mnie za bardzo. Każdy co chwila, a to był człowiekiem, a to jakimś niebieskim stworkiem. Po chwili oczy same mi się zamknęły i odpłynęłam w krainę snu. Głowę miałam opartą o Harrego.

                                                             Oczami Harrego

Kiedy Rose oparła o mnie głowę, pomyślałem że zrobiła to tak po prostu. Ale dopiero po chwili zauważyłem, że zasnęła. Postanowiłem, że nie będę jej budził i po filmie zaniosę ją do pokoju gościnnego. Lecz jednak moje plany legły w gruzach, bo zadzwonił telefon Rose i się obudziła.
To było bardzo dziwne, ponieważ równo z zakończeniem filmu zadzwonił jej telefon. Zresztą się ciesze, bo chłopacy nie zapalili światła i nie widzieli, że Rose leży na mnie.

                                                                 Oczami Rose

Obudziłam się bo zadzwonił mój telefon. Zauważyłam, że chłopacy się do siebie uśmiechali. Pewnie dla tego, że mój dzwonek telefonu to "Rock Me". Odebrałam.
-Halo- powiedziałam.
-Rose, tu mama. Gdzie jesteś? I nie mów mi, że u Meg. Byłam u niej i powiedziała, że nie widziała cie od wczorajszej imprezy.-opowiedziała mama.
-Yyy... poczekaj zaraz od dzwonie.-odpowiedziałam.
Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć, bo nie chciałam mówić jej,że jestem u 1D. Wydaje mi się, że to pora się postawić. Zadzwoniłam do niej.
-Mamo to ja...- zaczęłam- nie powiem Ci gdzie jestem,bo jestem już dorosła i nie mam zamiaru słuchać tego co mi mama mówi. Umiem sobie radzić sama!- dokończyłam.
-Skoro tak to wracaj do domu i się wynieś jeśli tak sobie radzisz sama!- wykrzyczała.
-Dobra!- powiedziałam.
-Cześć.- odpowiedziała i się rozłączyła.
Położyłam telefon na stolik i się rozpłakałam.
-Co się stało?- spytał Harry obejmując mnie ręką.
-Ma...mama wyrzuciłam mnie z domu, a ja nie mam gdzie mieszkać!- powiedziałam po czym mocno go przytuliłam, a on tylko go odwzajemnił.
-Możesz mieszkać u nas w pokoju gościnnym!- odpowiedział Harry.
-Na pewno? A gdzie Perrie będzie spać?- zapytałam
-No jasne, że możesz. A Perrie zawsze śpi u mnie!- powiedział Zayn.
-Ok, to za jakąś godzinę u was będę.- powiedziałam, ocierając policzki z łez.
-Daj spokój zawiozę cię i będziesz szybciej.- zaczął Harry.
-No dobrze.- powiedziałam i poszłam z nim w stronę wyjścia.
Harry otworzył mi drzwi od auta i sam wsiadł po drugiej stronie. Po 15 minutach spędzonych w śmiechu dojechaliśmy.
-To ja czekam tu na ciebie.- powiedział Harry.
-Nie... ty idziesz ze mną!- krzyknęłam
-No dobra.- odpowiedział
Podszedł do moich drzwi i pomógł mi wysiąść. Pociągnęłam go w stronę drzwi. Wyjęłam klucze z torebki i otworzyłam. Kiedy weszliśmy wszyscy grali w jakąś grę. My od razu poszliśmy do mojego pokoju. Tylko babcia rzuciła krótkie "cześć". Wyjęłam z szafy trzy walizki.
-Wow, po co, aż tyle?- zapytał Harry.
-Jedna na buty i kosmetyki, druga na ubrania na szczególne okazje i ostatnia na ubrania. Heh.- odpowiedziałam.
-Aha... a na jakie okazje?- zadał kolejne pytanie.
-Wczoraj był koncert o godzinie 18.00, a ja dowiedziałam się, że na niego idę o 16.30. Poszłam na niego z koleżanką Julie i ona mieszka daleko więc z tej szafy z tymi ciuchami pożyczyłam jej.- opowiedziałam mu.
-A no to fajnie mieć taką szafę. Heh.- powiedział.
Zaczęłam się pakować. Harry pomagał mi na każdym kroku. To miłe z jego strony. Po 30 minutach byłam gotowa. Harry pomógł mi znieść walizki. Poszłam pożegnałam się ze wszystkimi prócz mamy. Ona jedyna mnie tu nie chciała.
-I gdzie będziesz mieszkać? Na ulicy?- zapytała mama.
-Nie powinno cię to obchodzić. Babciu, tato jak będziecie chcieli wiedzieć gdzie jestem to wam nie powiem, ale spotkać się będziemy mogli.-powiedziałam, po czym odwróciłam się i poszłam w stronę wyjścia. Harry przez cały ten czas stał tyłem do mojej rodziny.- Idziemy Harry!-dokończyłam i wyszłam z nim.
Kathy wybiegła do mnie jeszcze mnie przytulić i szepnęła mi do ucha "fajnego masz chłopaka". Harry się do mnie uśmiechnął co znaczyło ze słyszał..
-Pa pa Kathy, jak będziesz chciała się spotkać to dzwoń, a ja po ciebie przyjadę. Kocham cię siostrzyczko!- powiedziałam i łzy spłynęły mi po policzkach.
-Pa pa, ja ciebie też kocham!- odpowiedziała Kathy, której też popłynęły łzy.
Przytuliłyśmy się jeszcze raz i Kathy poszła. Wsiadłam do samochodu, a Harry podał mi chusteczkę do oczu.
-Tylko wiesz, że ja jeszcze się uczę? Przez te dwa miesiące jeszcze muszę dobrze się uczyć żeby skończyć szkołę.- zapytałam.
-Tak, wiem. Może będę ciebie woził do szkoły?- zapytał.
-Jasne!- krzyknęłam na co tylko zaczęliśmy się śmiać.
Wreszcie ruszyliśmy. Droga minęła szybko słuchając ich muzyki. Kiedy dojechaliśmy Harry pomógł mi wysiąść. Wzięliśmy walizki i ruszyliśmy w stronę drzwi. Chłopacy oglądali jakiś film, powiedziałam tylko "hej" i poszłam za Harrym do pokoju gościnnego. Rozpakowałam się w czym Harry mi pomógł i postanowiłam już iść spać, choć była dopiero 21.15. Poszłam się umyć i ubrać. Gdy wróciłam do pokoju była 21.30. Położyłam się i gdy chciałam zacząć czytać książkę ktoś zapukał.