czwartek, 26 września 2013

Sorry, że nie możecie dodawać komentarzy, ale nie wiem jak się robi żeby była możliwość pisania ich. Jeśli wiesz to napisz mi na maila. Oto on: harriet.styles142536@gmail.com Czasami mogę pisać dłuższe rozdziały, a inne będą krótsze.

                                                Rozdział 5

 -Proszę.- powiedziałam.
Zza drzwi ukazali się wszyscy chłopcy.
-Hej przyszliśmy zagrać z tobą w butelkę. Grasz?- zapytał Liam.
-Jasne, ale nie za długo, bo muszę iść jutro do szkoły.- odpowiedziałam
Usiedliśmy na podłodze, przed nami położyliśmy butelkę. Zaczął Zayn. Wypadło na Harrego.
-Prawda czy wyzwanie?- zapytał Zayn.
-Wyzwanie.- odpowiedział Harry.
-Ok. To... pocałuj Rose.- powiedział Zayn.
Kiedy usłyszałam te słowa zamurowało mnie. Podszedł do mnie, usiadł i pocałował, a ja się przyłączyłam. To  było... to było... nie do określenia. Od tamtej pory kochałam go jeszcze bardziej. W czasie gry robiłam różne rzeczy, całowałam się ze wszystkimi, przytulałam i takie inne. Gra skończyła się po 3 godzinach. Było też trochę alkocholu, znaczy ja nie za dużo, bo jutro szkoła, ale Lou tak. Poszłam do pokoju i zobaczyłam, że na zegarku była już 00.30. Położyłam się i zasnęłam (przynajmniej tak mi się wydawało). Obudził mnie budzik z piosenką "One Thing". Zobaczyłam, że obok mnie leży Harry, a po drugiej stronie Louis. Oni też się obudzili. To pewnie budzik. Heh. 
-Hej chłopaki! Mogę wiedzieć co wy tutaj robicie?- zapytałam i się uśmiechnęłam do nich.
-Cześć Rose!- zaczął Lou.- Yyy nie wiem, nie pamiętam.- dokończył i to teraz on się uśmiechnął.
-Dzień Dobry Rose! Ja też nie wiem.- powiedział Harry.
-Aha. To teraz możecie wyjść! Chcę się ubrać!- wykrzyczałam.
-Ok, ok. Będę czekał w kuchni. Pamiętaj odwożę ciebie do szkoły.- odezwał się Harry i puścił mi oczko i wyszedł.
-Lou ty też masz iść!- krzyknęłam.
-A dlaczego ja cię nie odwożę do szkoły?- zapytał Lou.
-Dobrze jedziesz z nami, tylko się pośpiesz!- odpowiedziałam, a on wyszedł.
Ubrałam się w to:


















Było dziś dość zimno dlatego wzięłam jeszcze kurtkę, Zeszłam na dół i był tylko Harry i Lou tam gdzie się umówiliśmy, czyli w kuchni. Usłyszałam ich sprzeczkę. Chodziło o tą noc. Przestali gdy mnie zauważyli.
-Wow... ślicznie wyglądasz.- powiedział Harry.
-Nieprawda wyglądasz pięknie!- zaprzeczył Lou.
-Hej! Wielkie dzięki, że tak mówicie, ale to zwykły strój.- zaczęłam.- A Harry, Lou idzie z nami i nie próbuj się sprzeciwiać.- dokończyłam, wzięłam plecak i pociągnęłam ich za ręce w stronę wyjścia.
-Ok.- jąknął się Harry.
Usiadłam z tył razem z Louisem, bo Harry prowadził, lecz ciągle patrzył w tylne lusterko. Na początku pomyślałam, że chodzi czy ma dobrze fryzurę, ale przecież miał czapkę i okulary, a Lou też. Więc pewnie patrzył co robimy. Po pewnym czasie zaczęłam.
-Kiedy będziemy?- zapytałam.
-Za jakieś 3 minuty.- odpowiedział szybko Harry.
-Dzięki.- powiedziałam i wyciągnęłam telefon.
Chciałam, żeby Meg i Julie poznały chłopaków, bo dopiero za 20 minut zaczynały się lekcje.
                           
                                      Julie jesteś z Meg już w szkole?

                                              Tak, a co?

                                          Idź z nią za szkołę, coś wam pokażę. Ja będę za 2 minuty.

                  Ok, a słyszałam, że mama ciebie wyrzuciła z domu. Gdzie teraz mieszkasz?

                                     Powiem ci za chwilę, a teraz idź, bo już prawie jestem.

                                                     Dobra już idziemy.

-Poczekajcie, zaraz wrócę.- powiedziałam do Harrego i Lou.
-Ok.- odezwali się na raz.
Przeszłam tylko kawałek i zauważyłam oparte o murek Julie i Meg. Podeszłam do nich i zaczęłam rozmowę.
-Cześć, chciała bym wam kogoś przedstawić.-odparłam.
-Hej!- zaczęła Meg.- Jestem bardzo ciekawa kogo. A powiesz mi gdzie mieszkasz?- dokończyła.
-Cześć.- powiedziała Julie.
-Zaraz wszystko wam opowiem, ale zacznijmy kogo wam chcę pokazać. Mamy dużo czasu.-odpowiedziałam.
-Dobra.- ucieszyła się Julie.
Ruszyłyśmy w stronę czarnej Hondy, którą Harry przywiózł mnie wczoraj do nich. Dziewczyny nie wiedziały po co idziemy do samochodu. Chłopacy wiedzieli już, że mają siedzieć z tył bo tam są przyciemniane okna i nikt ich nie zobaczy.
-Ok. To tu.- zaczęłam pokazując im samochód.- Siadajcie do przodu. Spokojnie nie musicie nigdzie jechać.- dokończyłam.
-Dobra?!- powiedziała Meg,
Ja usiadłam z tył obok Harrego, który siedział po środku, a obok Lou.
-Chłopcy to jest Julie i Meg.- powiedziałam wskazując  odpowiednio ręką.
-Hej.- uśmiechnęły się.
-Cześć- odpowiedzieli chłopcy równym chórem. Mówili trochę zmienionym głosem.
-Rose mieszka teraz u nas.- powiedział Harry.
-Aha, a jak się nazywacie?- zapytała Julie.
-Musicie same zgadnąć.- powiedziałam.
Louis zaczął od zdjęcia czapki.
-Wiecie kto to?- zapytałam.
-Yyy... a powinnyśmy?-zapytała Julie.
Teraz Harry zdjął czapkę.
-Eee... a ten to kto?
Chłopcy się odwrócili tyłem i zdjęli okulary. Policzyli do trzech i się odwrócili.
-On... one.- zaczęły dziewczyny równo.
-Tak to oni, tylko nie krzyczcie. I nie mówcie o tym w szkole. Plis.- odparłam.
-O...-jąkneła się Julie.
-Hej, a może zrobimy koncert w waszej szkole?- zaproponował Harry.
-Stary to świetny pomysł.- odezwał się Lou.
-Ale nie pytaliście się reszty.- odezwałam się.
-Oni, zresztą tak jak my uwielbiamy robić koncerty!- krzyknął Harry.
-Dobra to wy zostaniecie z Julie i Meg na ławce przy gabinecie dyrektora, a ja pójdę z nim pogadać  i was później zawołam.- opowiedziałam im mój plan.
-Ok. Tylko załóżcie czapki i okulary.- wreszcie pełnym zdaniem odezwała się Meg.
-Spoko.- powiedział Lou i się uśmiechnął.
Wyszliśmy z samochodu i dziewczyny przytuliły się do chłopaków i zrobiły sobie z nimi zdjęcia.
Poszliśmy do dyrektora. Gdy usłyszałam wyraz "proszę" od razu weszłam.
-Dzień Dobry.- powiedziałam.
-Dzień Dobry Rose, co cię tutaj ściągnęło?- zapytał.
-Ja, Julie, Meg i moi koledzy wpadliśmy na pomysł, żeby w piątek zrobić zamiast lekcji koncert na, którym zaśpiewa zespół "One Direction"- opowiedziałam mu mój plan.
-Rose to bardzo dobry pomysł, ale to jest zbyt popularny zespół, żeby mogli tak już za te 5 dni przyjść tu i zaśpiewać. To trzeba czasu, jak już to pewnie w przyszłym roku. Ale z tego co wiem to ty ukończysz szkołę.- powiedział.
-Proszę chwilę zaczekać, zawołam kogoś.- zaczęłam, po czym otworzyłam drzwi.- Julie, Meg chodźcie.- dokończyłam.
-Droga Rose. Ty, Julie, Meg i jacyś chłopcy nie przekonacie mnie.- powiedział.
-Myślę, że się pan myli.- zaczęłam.- Harry, Lou zdejmijcie czapki i okulary. Proszę pana to jest Louis, a to Harry. Są oni członkami zespołu 1D i oni potwierdzą, że zagrają tu koncert.- dokończyłam.
-Witajcie.- przywitał się pan dyrektor.- A więc mogli byście zagrać tu koncert, tak?- zapytał.
-Jasne.- powiedział Lou.
-A czy jesteście pełnoletni, czy potrzebni rodzice?- zadał kolejne pytanie dyrektor.
-Tak, ja już od dawna. Mam 22 lata. Zresztą wszyscy mają 20 lat, oprócz Harrego. Heh.- odpowiedział Lou.
-Dobrze, to zapraszam w piątek na godzinę 8.40. A o 9.00 rozpoczniemy koncert. Rose, Julie, Meg w waszych rękach zostaje organizacja i plan całego koncertu. O godzinie 15.00 ma się zakończyć.






















































środa, 25 września 2013

                                        Rozdział 4

 Ja wylosowałam Harrego. Byłam bardzo szczęśliwa, ponieważ on śpiewa najładniej i go kocham. Ale był też minus, ja nie umiem śpiewać, a nie chcę zagłuszać jego pięknego głosu, ale i tak to była tylko zabawa. Maszyna do karaoke była na pewno bardzo droga. Stoją tam cztery mikrofony, pomiędzy mikrofonem 2 i 3 jest ekranik do wyboru piosenki i z tekstem wybranej. I jeszcze za nami wisiał duży ekran, który służy do pokazywania tekstu publiczności.
-Kogo wylosowałaś?- zapytał Harry.
-Ciebie.- powiedziałam.
-To zaczynamy?- zadał mi kolejne pytanie.
-Jasne.- odpowiedziałam.
Podeszłam z nim do mikrofonu 2 i 3 tylko dla tego, że nie chciałam pomylić tekstu (chociaż wszystkie znałam na pamięć).
-To co śpiewamy?- zapytał.
-Nie wiem.- odpowiedziałam.
-To wybiorę opcję losowania. Ok.- powiedział.
-Ok... Wylosowana piosenka to...- zaczęłam.- "Kiss you"-powiedziałam
-Śpiewamy?- zapytał klikając "START"
-Jasne.-odpowiedziałam.
Zaczęliśmy. Z Harrym śpiewało się cudownie. To była jedna z moich ulubionych piosenek. Na tekst nie zerknęłam ani razu, tylko patrzyłam kiedy śpiewam ja, a kiedy Harry. Wszyscy chłopcy łącznie z Harrym bili mi brawo. 
-Nie zła jesteś!- powiedział Liam
-Yyy... dzięki.- odpowiedziałam mu i się uśmiechnęłam, a on odwzajemnił uśmiech.
-Teraz ty Zayn.-powiedział Harry
W ten sposób gra toczyła się przez 2 godziny. Ja śpiewałam z jakieś 8 razy.
-Oglądamy teraz coś?- zapytał Harry.
-Ok, a może to być jakiś horror?- spytał Liam.
-Nie, horror nie. Nie lubię ich.-powiedziałam.
-No dobra.-odpowiedział Liam.
-To może... "Avatar"?- spytał Niall.
-Niech będzie.-powiedziałam.
Usiadłam z brzegu, a obok mnie Harry, następnie Louis i Zayn. Na fotelach Liam i Niall.
Film nie ciekawił mnie za bardzo. Każdy co chwila, a to był człowiekiem, a to jakimś niebieskim stworkiem. Po chwili oczy same mi się zamknęły i odpłynęłam w krainę snu. Głowę miałam opartą o Harrego.

                                                             Oczami Harrego

Kiedy Rose oparła o mnie głowę, pomyślałem że zrobiła to tak po prostu. Ale dopiero po chwili zauważyłem, że zasnęła. Postanowiłem, że nie będę jej budził i po filmie zaniosę ją do pokoju gościnnego. Lecz jednak moje plany legły w gruzach, bo zadzwonił telefon Rose i się obudziła.
To było bardzo dziwne, ponieważ równo z zakończeniem filmu zadzwonił jej telefon. Zresztą się ciesze, bo chłopacy nie zapalili światła i nie widzieli, że Rose leży na mnie.

                                                                 Oczami Rose

Obudziłam się bo zadzwonił mój telefon. Zauważyłam, że chłopacy się do siebie uśmiechali. Pewnie dla tego, że mój dzwonek telefonu to "Rock Me". Odebrałam.
-Halo- powiedziałam.
-Rose, tu mama. Gdzie jesteś? I nie mów mi, że u Meg. Byłam u niej i powiedziała, że nie widziała cie od wczorajszej imprezy.-opowiedziała mama.
-Yyy... poczekaj zaraz od dzwonie.-odpowiedziałam.
Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć, bo nie chciałam mówić jej,że jestem u 1D. Wydaje mi się, że to pora się postawić. Zadzwoniłam do niej.
-Mamo to ja...- zaczęłam- nie powiem Ci gdzie jestem,bo jestem już dorosła i nie mam zamiaru słuchać tego co mi mama mówi. Umiem sobie radzić sama!- dokończyłam.
-Skoro tak to wracaj do domu i się wynieś jeśli tak sobie radzisz sama!- wykrzyczała.
-Dobra!- powiedziałam.
-Cześć.- odpowiedziała i się rozłączyła.
Położyłam telefon na stolik i się rozpłakałam.
-Co się stało?- spytał Harry obejmując mnie ręką.
-Ma...mama wyrzuciłam mnie z domu, a ja nie mam gdzie mieszkać!- powiedziałam po czym mocno go przytuliłam, a on tylko go odwzajemnił.
-Możesz mieszkać u nas w pokoju gościnnym!- odpowiedział Harry.
-Na pewno? A gdzie Perrie będzie spać?- zapytałam
-No jasne, że możesz. A Perrie zawsze śpi u mnie!- powiedział Zayn.
-Ok, to za jakąś godzinę u was będę.- powiedziałam, ocierając policzki z łez.
-Daj spokój zawiozę cię i będziesz szybciej.- zaczął Harry.
-No dobrze.- powiedziałam i poszłam z nim w stronę wyjścia.
Harry otworzył mi drzwi od auta i sam wsiadł po drugiej stronie. Po 15 minutach spędzonych w śmiechu dojechaliśmy.
-To ja czekam tu na ciebie.- powiedział Harry.
-Nie... ty idziesz ze mną!- krzyknęłam
-No dobra.- odpowiedział
Podszedł do moich drzwi i pomógł mi wysiąść. Pociągnęłam go w stronę drzwi. Wyjęłam klucze z torebki i otworzyłam. Kiedy weszliśmy wszyscy grali w jakąś grę. My od razu poszliśmy do mojego pokoju. Tylko babcia rzuciła krótkie "cześć". Wyjęłam z szafy trzy walizki.
-Wow, po co, aż tyle?- zapytał Harry.
-Jedna na buty i kosmetyki, druga na ubrania na szczególne okazje i ostatnia na ubrania. Heh.- odpowiedziałam.
-Aha... a na jakie okazje?- zadał kolejne pytanie.
-Wczoraj był koncert o godzinie 18.00, a ja dowiedziałam się, że na niego idę o 16.30. Poszłam na niego z koleżanką Julie i ona mieszka daleko więc z tej szafy z tymi ciuchami pożyczyłam jej.- opowiedziałam mu.
-A no to fajnie mieć taką szafę. Heh.- powiedział.
Zaczęłam się pakować. Harry pomagał mi na każdym kroku. To miłe z jego strony. Po 30 minutach byłam gotowa. Harry pomógł mi znieść walizki. Poszłam pożegnałam się ze wszystkimi prócz mamy. Ona jedyna mnie tu nie chciała.
-I gdzie będziesz mieszkać? Na ulicy?- zapytała mama.
-Nie powinno cię to obchodzić. Babciu, tato jak będziecie chcieli wiedzieć gdzie jestem to wam nie powiem, ale spotkać się będziemy mogli.-powiedziałam, po czym odwróciłam się i poszłam w stronę wyjścia. Harry przez cały ten czas stał tyłem do mojej rodziny.- Idziemy Harry!-dokończyłam i wyszłam z nim.
Kathy wybiegła do mnie jeszcze mnie przytulić i szepnęła mi do ucha "fajnego masz chłopaka". Harry się do mnie uśmiechnął co znaczyło ze słyszał..
-Pa pa Kathy, jak będziesz chciała się spotkać to dzwoń, a ja po ciebie przyjadę. Kocham cię siostrzyczko!- powiedziałam i łzy spłynęły mi po policzkach.
-Pa pa, ja ciebie też kocham!- odpowiedziała Kathy, której też popłynęły łzy.
Przytuliłyśmy się jeszcze raz i Kathy poszła. Wsiadłam do samochodu, a Harry podał mi chusteczkę do oczu.
-Tylko wiesz, że ja jeszcze się uczę? Przez te dwa miesiące jeszcze muszę dobrze się uczyć żeby skończyć szkołę.- zapytałam.
-Tak, wiem. Może będę ciebie woził do szkoły?- zapytał.
-Jasne!- krzyknęłam na co tylko zaczęliśmy się śmiać.
Wreszcie ruszyliśmy. Droga minęła szybko słuchając ich muzyki. Kiedy dojechaliśmy Harry pomógł mi wysiąść. Wzięliśmy walizki i ruszyliśmy w stronę drzwi. Chłopacy oglądali jakiś film, powiedziałam tylko "hej" i poszłam za Harrym do pokoju gościnnego. Rozpakowałam się w czym Harry mi pomógł i postanowiłam już iść spać, choć była dopiero 21.15. Poszłam się umyć i ubrać. Gdy wróciłam do pokoju była 21.30. Położyłam się i gdy chciałam zacząć czytać książkę ktoś zapukał.






















































































































































































































































                                        Rozdział 3

 Podszedł do mnie i powiedział "chodź usiądziemy na tej ławce i coś Ci powiem". Był to mężczyzna z głosem trochę niskim i chropowatym. Poszliśmy na ławkę, która była w takim miejscu, że mało kto wie gdzie ona jest. Stała ona naprzeciw mojego domu w małym "parku" za wieloma wysokimi krzewami. Poszłam tylko dla tego, że się bałam i nie wiedziałam co on mi może zrobić. Gdy doszliśmy pokazał mi miejsce, że mogę usiąść. On też usiadł, od razu się odwrócił i zdejmując czapkę, okulary i poprawiając włosy zaczął.
-Jestem na ciebie bardzo zły!- powiedział.
-A czy my się znamy?- zapytałam lekko zdenerwowana.
-Ty mnie bardzo dobrze... chyba, a ja ciebie troszkę znam i dlatego tu jestem!- powiedział już trochę innym głosem, po czym odwrócił się i od razu wiedziałam kto to. Byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam co mam mówić. Chciałam go przytulić, ale nie wiedziałam co sobie pomyśli. Lecz ja tego nie zrobiłam, to on to zrobił, tak jak gdyby czytał mi w myślach. Ja odwzajemniłam uścisk.
-Har...harry, co ty tu robisz?- zapytałam. - i skąd wiesz gdzie mieszkam? Bo wiem, że numer ci dałam wczoraj.-skończyłam moją wymowę.
-Powiem Ci wszystko w samochodzie, a teraz chodź.- powiedział wstając i z powrotem zakładając czapkę i okulary.
-Ale, gdzie jedziemy?- zadałam kolejne pytanie.
-Do mojego i chłopaków domu.- odpowiedział i zanim się z postrzegłam to Harry otwierał mi drzwi od samochodu.
-Wiem gdzie mieszkasz, bo widziałem jak wsiadasz do autobusu. Jechałem za nim, a potem szedłem za tobą, no i wiem. Jestem tu bo wczoraj podczas koncertu nie miałem czasu nawet porozmawiać z tobą, a naprawdę bardzo chciałem.- opowiedział.
-Wow, jesteś taki miły- powiedziałam mu.
-Dzięki. A możesz mi powiedzieć, którego z nas lubisz najbardziej? Spoko, nie obrażę się jak to nie będę ja. Heh.- zadał mi pytanie na które bałam się odpowiedzieć.
-Ok... ale nie musisz się obrażać, bo to ty.-odpowiedziałam.
-Na serio... ulżyło mi... Heh.-zaśmiał się, a ja razem z nim.
-A dlaczego wybrałeś mnie jaką tą "śliczną", było tam mnóstwo, mnóstwo dziewczyn, ładniejszych ode mnie?- zapytałam, widząc że to pytanie też jest dla niego trudne.
-Nwm... Już jesteśmy- powiedział. Gdy chciałam wysiąść to mi nie pozwolił. Zamknął drzwi i sam podszedł mi je otworzyć. Heh. Jakie to urocze. Podał mi rękę abym wysiadła i podeszliśmy do drzwi. Otworzył nam Lou.
-Uuu... Harry nowa dziewczyna?-zapytał Lou, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Po chwili się zorientowam, że Harry i ja dalej trzymamy się za rękę. Szybko go puściłam.
-Nie, a tak wogóle to, to jest Rose.- Lou złapał mnie za rękę i ją pocałował.
-Hej.-powiedziałam.
-Cześć, sorki za Harrego.-przeprosił mnie Tomlinson.
-Nie masz za co, to nie twoja wina.- kiedy to powiedziałam zaczęliśmy się śmiać.
-Panie przodem.- powiedział Harry pokazując ręką w głąb domu.
-Dzięki, heh-odpowiedziałam.
-A gdzie reszta?- zapytał Harry Louisa, gdy weszliśmy.
-Przed chwilą pojechali na zakupy.-powiedział Lou.
-Wysłałeś Nialla na zakupy?- zapytałam.
-Sam chciał jechać, bo uznał, że Zayn i Liam nie kupią mu tego co on chce, heh. Pewnie i tak wejdzie do Nando's.-odpowiedział Lou.
-Chcesz zobaczyć dom?- zaproponował Harry.
-Jasne- odpowiedziałam podążając za nim.
-Tu są schody, prowadzą one na górne piętro.- powiedział wskazując na nie.

 -To jest kuchnia.- pociągnął mnie za rękę w jej stronę.

 -O, a tu pewnie salon?- zapytałam, na co tylko kiwnął głową.

-Chodź teraz do góry.-powiedział.
-Ok- odpowiedziałam idąc w stronę schodów.
-A czyj pokój chcesz zobaczyć pierwszy?-zapytał Harry.
-Może mój?- wtrącił się Lou.
-Niech sama zdecyduje!- powiedział Hazza.
-Może być twój Lou.- odpowiedziałam i się do niego uśmiechnęłam.
-Dobra, a więc to jest jego pokój.- zakończył Harry, wskazując na drzwi.

-Oczywiście paski, heh.- po mojej wymowie zaczęliśmy się śmiać.
-A jak inaczej? Heh- odpowiedział, dalej się śmiejąc.
-Chodź teraz do pokoju Zayna.- wtrącił się Harry.
-Ok- odpowiedziałam i poszłam za nim. 
Harry otworzył mi drzwi i zaczął się śmiać. Nie wiedziałam czemu.

-Czemu się śmiejesz?- zapytałam go.
-Bo tu jest tak czysto co rzadko się zdarza.- powiedział i zaczął się uspokajać.- Zaraz, zaraz. To znaczy, że Perrie przyjechała.- dokończył.
-Wow, brawo. Szybki jesteś.- odpowiedział Lou, który ciągle chodził za nami.
-Naprawdę, będę mogła ją poznać?- zapytałam.
-Jasne.- powiedział Harry, kiedy doszliśmy do następnego pokoju.
-To pokój Nialla.-powiedział Lou.

 -A tu pokój Liama.-pokazał ręką Harry.

-I jeszcze twój!- powiedział Lou.

 Jakie to wszystko ładne. I pomyśleć oni tacy młodzi i mają to, a ja nigdy tego mieć nie będę. W moich rozmyślaniach przeszkodził mi Harry.
-Jeszcze łazienki.-powiedział




-Zapomniałeś o pokoju gościnnym!- krzyknął Lou.
-Rzeczywiście.- powiedział Harry ciągnąc mnie w ich stronę.- Oto on.

-Jaki ładny.- powiedziałam
-Tak jak ty.- powiedział Harry i uśmiechną się do mnie, pokazują dołeczki.
-Yyy... dzięki.- odpowiedziałam, także się uśmiechając.
Usłyszałam hałasy dochodzące z dołu. Pomyślałam, że to "chłopcy" już przyjechali. I dobrze myślałam. Zeszłam na dół, a za mną Harry i Lou.
-Cz...cześć. powiedziałam.
-Witaj śliczna.- powiedział Liam i pocałował mnie w rękę.- Mogę wiedzieć kim jesteś.
-Jes...-zaczęłam ale Louis mi przerwał.
-To jest Rose, nowa dziewczyna Harrego!- krzyknął Lou.
-To nie prawda!- wyparłam się.
-Ok wierzymy ci.- powiedział Liam. Podszedł teraz do mnie Zayn i Niall.
-Hej jestem Niall.- przywitał się Niall i mnie przytulił. To było słodkie. Widziałam, że Harry się ze złościł.
-A ja to Zayn.-powiedział Zayn i pocałował mnie w dłoń.
-Miło wreszcie poznać swoich idoli, ale naprawdę nie musicie się przedstawiać, bo dobrze wiem kim jesteście.- odpowiedziałam.
-Miło to słyszeć.- powiedział Lou.
-A co my tu będziemy robić?- zapytałam.
-Najpierw zagramy w karaoke, a później obejrzymy jakiś horror. Ok?- powiedział Liam.
-Może być.- odpowiedziałam.
Każdy musiał śpiewać w duecie. Ja zaczynałam i dla tego, że nie wiedziałam z kim chcę śpiewać Zayn zaproponował, że na karteczkach będą imiona wszystkich. Musieliśmy losować.
Ja wylosowałam...  





























































































wtorek, 24 września 2013

Na początku będę dodawać często rozdziały, może nawet jednego dnia kilka. Przepraszam za niedoskonałości w moim blogu ale dopiero zaczynam, ale już niedługo będzie lepiej. Pod tym rozdziałem znajdą się postacie.

                                                Rozdział 2

 Były to dwa bilety na koncert 1D. Kiedy je zobaczyłam chciało mi się płakać i tak się stało. Od razu podbiegła do mnie Julie i Meg.
-Co się stało?- zapytała Meg.
-To przez prezent od mamy- zaczęłam, ale Julie mi przerwała.
-Co z nim?-zapytała Julie.
-Same to ocencie...-powiedziałam.
-O wow!!!!!!-wykrzyczały razem.
-Tylko jedyny problem, mam tylko dwa bilety a nas jest trójka i z którą mam iść.
-Weź Julie ona nie może iść na kolejny koncert, a ja mogę więc teraz nie muszę.-ogłosiła Meg.
-Naprawdę oddasz mi bilet?- zapytała Julie.
-Jasne.-odpowiedziała szybko Meg.
-Oh, fhx. A kiedy i o której jest koncert?-zapytała Julie
-Yyy... dziś, o 18.00- powiedziałam, zaskoczona tą sytuacją.
-Co... już 16.30-odpowiedziała, zestresowana Julie.
-To imprezę przekładamy na jutro, a teraz choć pożyczę Ci ciuchy na koncert.-powiedziałam z chodząc z krzesła i ciągnąc Julie za rękę w stronę schodów.
-Ok... to cześć wszystkim- powiedziała uradowana Julie.
-Miłego koncertu- usłyszałam miły głos Meg.
-Dzięki- odpowiedziałam.
Gdy byłyśmy wyjęłam klucz do tajnej szafy z ciuchami właśnie na takie wypadki. Dobrze, że Julie ma ten sam rozmiar co ja i nie ma problemu z ubraniem. Ja ubrałam się w: 



















A Julie w:


















Zmyłyśmy nasz stary makijaż i nałożyłyśmy bardzo lekki nowy (bo chłopcy nie za bardzo lubią makijaż, a zwłaszcza Niall). Gdy byłyśmy już gotowe była 17.15. Szybko wyszłyśmy i pojechałyśmy autobusem. Kiedy dojechałyśmy wybiła godzina 17.30. Podeszłyśmy do furtki i pokazałyśmy bilety. Byłam jeszcze bardziej szczęśliwa bo mama załatwiła bilety w pierwszym rzędzie. Nagle ktoś ogłosił, że zamykają wejścia, a wtedy wszyscy zaczęli piszczeć. Po chwili na scenę wyszedł Liam i zaczął śpiewać "Live While We're Young", następnie Zayn i znowu piski ja oczywiście też. Gdy śpiewał wyszedł Louis i powiedział "Cześć Londynie". Następnie Niall, oczywiście wielkie piski i rzucane miśki i inne. A na końcu wyszedł Harry (Mój Harry, jest on moim ulubieńcem). Wtedy były największe piski, a ja tak piszczałam, że aż gardło mnie zabolało. Gdy koncert się skończył byłam smutna i szczęśliwa. Smutna, bo koncert się skończył. Szczęśliwa, bo to było najlepsze co mnie w życiu spotkało. Razem z Julie przepchałyśmy się na dwór żeby dostać chociaż autograf. Kiedy wyszli za drzwi znów te same piski co wcześniej. Chłopcy zaczęli rozdawać autografy i robić sobie zdjęcia. Ja i Julie tylko miałyśmy wyciągnięte ręce. Po chwili ktoś dotknął mnie w dłoń i od razu pomyślałam, że to tylko sen i mama mnie budzi do szkoły, lecz usłyszałam głos, który bardzo dobrze znałam i uwielbiałam, Gdy podniosłam głowę, zauważyłam go. Wiedziałam, że to on.
-Hej, jak się nazywasz ślicznotko- powiedział piękny głos. Tak to był Harry z 1D.
-Rose- powiedziałam- a... ty jesteś Ha...harry.
-Heh, tak- odpowiedział i się do mnie uśmiechną.
-Dasz sobie zrobić zdjęcie?-zapytałam.
-Jasne, a mogę dostać twój numer telefonu?-zapytał, kiedy ustawiłam się do zdjęcia.
-Yyy... tak.-odpowiedziałam, zdziwiona tym pytaniem.
-Dzięki.- powiedział po zrobionym zdjęciu i ukazując swoje białe zęby.
-Nie ma za co.- też się uśmiechnęłam.
-To hej.- zakończył rozmowę, puścił mi oczko i poszedł dalej.
Byłam bardzo zdziwiona i uradowana. Dlaczego mój ulubieniec wybrał mnie, a nie np.Julie? Moje rozmyślanie się skończyło, bo Julie zaczęła coś mówić.
-Halo, Rose...- zaczęła.
-Co, co?- zapytałam.
-Widziałaś to?-zapytała Julie.
-Ale co?- zapytałam, po czym odwróciłyśmy się w stronę wyjścia.
-On na ciebie leci...- wykrzyknęła.
-Co...cooo? Przepraszam ale chyba nie zrozumiałam.- odpowiedziałam.
-Serio, nie widziałaś jak puścił Ci oczko, a no i nie bierze się numeru od byle kogo. Nie?- opowiedziała.
-To było do mnie?-powiedziałam, kiedy doszłyśmy na przystanek.
-Nie do Bibera... Heh- odpowiedziała z łobuzerskim uśmiechem.
Gdy przyjechał autobus wsiadłyśmy w ciszy i w tej samej ciszy jechałyśmy. Ja mieszkam bliżej i dlatego już wysiadłam. Powiedziałam Julie tylko krótkie "cześć", na co ona pomachała mi. Kiedy przyszłam do domu nikogo z imprezy już nie było, a rodzina już spała. Zamknęłam drzwi i poszłam do pokoju. Zobaczyłam, że jest już 23.35. Umyłam się i poszłam spać. Następnego dnia obudziłam się o 11.20. Po załatwieniu "łazienkowych" zadań ubrałam się w to:
   





















Zeszłam na dół, przywitałam się z rodziną i poszłam zjeść śniadanie. Po posiłku poszłam do siebie. Na zegarku była 11.55. Po chwili ktoś napisał mi wiadomość. Myślałam że to Meg dowiedzieć się jak było na koncercie, lecz się myliłam. To był numer którego nie znałam. Wiadomość brzmiała tak:

                                                          Wyjdź przed dom!!

Nie wiedziałam od kogo to, może Meg robi sobie ze mnie jaja.
-Gdzie wychodzisz?- zapytam mama gdy podeszłam do drzwi wyjściowych.
-Yyy...- już chciałam jej powiedzieć, że nie powinna się tym interesować, bo jestem już dorosła. Ale dlatego, że dała mi zajebisty prezent to tak nie zrobiłam.-Do... do Meg.-skłamałam.
-To, baw się dobrze.- odpowiedziała i pomachała mi.
-Dzięki... pa- powiedziałam i wyszłam.
Przed domem stał samochód, podajże to była Honda. Nie znałam się na tym więc powiedziałam to co zapamiętałam z opowieści taty. Wyglądała ona tak












Wysiadł z niego mężczyzna w czapce i okularach. Ma on ok 180 cm. wzrostu. Podszedł do mnie i...









                                                                     Postacie (czasami może się zdarzyć, że postać która się często pojawia nie jest tu wymieniona, będzie pokazana w innym rozdziale)

                                                             Niall Horan (20l.)
                                                 Zayn Malik (20l.)     Louis Tomlinson (22l.)

Liam Payne (20l.)
    
                                                                       Harry Styles (19l.)
                                                                     Rose Thaliw (18l.)
                               
                                                                     Julie Fav (17l.)

Meg Karm (18l.)

Perrie Edwards (20l.)


Wiem, że Perrie nie jest jedyną dziewczyną chłopaków, ale uznałam, że dla mojego bloga tak jest lepiej.