piątek, 4 października 2013

                                              Rozdział 6

 -Dziękujemy panie dyrektorze.- powiedziałam. Po czym przytuliliśmy się całą piątką.
-Do widzenia.- zakończyliśmy w ten sposób naszą rozmowę.
Na każdej przerwie rozmawiałam z Meg i Julie o koncercie, o którym nikt nie wiedział.
Lekcje minęły szybko i nawet nie zadali mi nic do domu. Moim największym problemem było to, że nie wiedziałam jak wrócić do  "mojego domu". Po chwili dostałam wiadomość.

                                              Czekam przy wejściu♥♥
                                                                                     Harry

To już wiedziałam jak wrócę, ale czemu do mnie napisał re serduszka?
-A więc ty i Harry... no wiesz.- powiedziała Julie.
-Nie rozumiem.- odparłam.
-To co to za serduszka?- zapytała.
-Sama nie wiem. Pomiędzy nami nic nie ma.- odpowiedziałam.
-Aha, no to ok.- przytknęła Julie.
Poszła razem ze mną do wyjścia, gdzie przybiegła do nas Suzi (jest to nie ważna postać, która rzadko będzie się pojawiać) jest ona moją znajomą.
-Hej Suzi, co chcesz?- zapytałam.
-Cześć! Nie nic nie chcę, tylko nudziło mi się , bo czekałam na taką jedną dziewczynę już chyba godzinę. I przyszłam tak sobie.- opowiedziała, a ja pomachałam Harremu, którego rozpoznałam, choć miał kaptur i okulary.
-Aha to super. Zostałabym i porozmawiała ale się śpieszę. Pa pa.- powiedziałam i poszłam do Harrego.
-Hej Harry.- powiedziałam i go przytuliłam, a on zrobił to samo i jeszcze pocałował mnie w policzek.
-Cześć piękna. Możemy jechać?- zapytał, a ja się uśmiechnęłam na zgodę.
Po kilku minutach dostałam esemesa od Julie.

          Widziałam jak Harry cię całował! Teraz już nie zaprzeczysz, że nic was nie łączy! 

Gdy tylko to przeczytałam wkurzyłam się na nią i nawet nie odpisałam. 
-Hej Rose, mam ważne pytanie.- zapytał Harry.
-No to możesz mówić :) -odparłam.
-Ok to słuchaj...- zaczął.- nie pamiętam co stało się tego wieczoru i czemu ja i Lou byliśmy u ciebie. Natomiast bardzo dobrze pamiętam tamten pocałunek. Ja od pierwszego wejrzenia się zakochałam. Nie, nie zakochałem, tylko się zauroczyłem. Lecz od wczoraj to się zmieniło i chciałem zapytać czy...- przerwał. Wiem, że zależało mu na tym abym to usłyszała i nie wiem czemu nie powiedział.- To chciałem wiedzieć czy ty, Rose zostaniesz moją dziewczyną?- zapytał. 
W tym momencie staliśmy na światłach, kiedy się zastanawiałam nagle zapaliło się zielone.
-Ale ja jestem dziewczyną!- krzyknęłam i się zaśmiałam.
-Ale pytam tak na serio!- wyparł.
-O jejku naprawdę?- zapytałam
-Jasne.- odpowiedział.
-Oczywiście. Zgadzam się. A jak powiemy o tym Lou? Zauważyłam, że on też się we mnie zakochał. Chociaż nie chcąc go obrażać wolę ciebie.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Ooo to takie słodkie- zaczął.- Uważam, że gdy tylko go zobaczymy musimy mu powiedzieć i wszystkim, bo to złe abyśmy zaczynali związek od kłamstwa i to tak dużego.- dokończył, a ja kiwnęłam głową na zgodę.
Kochałam go i tylko dla tego się zgodziłam z nim być. Przecież to trochę dziwne bo poznałam go trzy dni temu. Po chwili dojechaliśmy. Harry zgasił silnik i poszedł otworzyć mi drzwi. Podał mi rękę i trzymając się razem poszliśmy do domu. Gdy weszliśmy mój kochany chłopiec zawołał wszystkich na dół. Przyszli wszyscy była nawet Perrie. To był pierwszy raz kiedy mogłam ją poznać.
-Hej Rose, to jest Perrie.- odezwał się Zayn trzymając ją za rękę, a Harry mnie puścił żebym się z nią przywitała i nawet nikt nie widział, że się trzymaliśmy.
-Dobrze wiem kto to, nie musisz mi mówić. Heh.- zaczęłam i wszyscy się zaśmiali.- Cześć 
Perrie, jestem Rose.- dokończyłam i podałam jej rękę.
-Hej, miło Cie poznać.- powiedziała Perrie i odwzajemniła uścisk ręki.
-Siadajcie mamy wam z Rose coś ważnego do powiedzenia.- odparł Harry.
-Dobra.- odpowiedział Niall.
Gdy już wszyscy siedzieli, ja i Harry zajęliśmy miejsce na fotelu bo tylko tam było wolne.
-Ok, to chcieliśmy wam powiedzieć...- zaczęłam ale nie dałam rady, bo Lou ciągle się na mnie patrzył i się bałam, że mnie znienawidzi do końca życia.
-Dobra ja powiem.- odparł Harry i się uśmiechnął.- A więc ja i Rose jesteśmy... razem.- dokończył i widziałam jak mu ulżyło, ale za to Lou wyszedł. 
Od razu się zerwałam z fotela i chcąc pobiedzc za nim Harry złapał mnie za rękę lecz się wyrwałam. Lou wszedł na dwór więc tylko szybko wzięłam kurtkę i wyszłam za nim.
-Lou, Lou gdzie jesteś?!- zapytałam.
-Nie ma mnie.- usłyszałam jego głos dochodzący zza domu i od razu tam pobiegłam.- Co się stało?- zapytałam.
-Jak mogłaś mi to zrobić? Ja ciebie kocham!- krzyknął.
-Ja ciebie też, ale Harrego bardziej.- odparłam.
-No i o to chodzi. To ja chciałem abyś była moją dziewczyną.- powiedział.
-To słodkie. Ale naprawdę go kocham bardziej, a ty jesteś na drugim miejscu. Pamiętaj jak czegoś będę potrzebować przyjdę do ciebie. Zgoda?- zapytałam i pocałowałam go w policzek.
-Zgoda.- odpowiedział i się przytuliliśmy.
Po rozmowie poszliśmy do domu jako kochający się przyjaciele. Powiedzieliśmy wszystkim, że już wszystko dobrze i usiedliśmy na kanapie.
-A gdzie Niall?- zapytał Lou.
-A gdzie może być?! W kuchni!- odpowiedział Liam.
-No tak, jak mogłem o tym nie pomyśleć!- krzyknął Lou i się zaczęliśmy śmiać.
-Czyli teraz ja, Niall i Lou jesteśmy singlami?- zapytał Liam.
-Na to wychodzi.- odparł Niall który wrócił z kanapką w ręce.
-Ciesze się, że jesteście szczęśliwi.- powiedział Lou, a ja go przytuliłam i poszłam do Harrego na kolana.
-To mamy jakieś pomysły na dzisiejszy dzień?- zapytałam.
-Musimy pogadać o koncercie.- zaczął Harry.- Pojedziemy do Meg i Julie żeby nam pomogły. Ok?- dokończył Harry, a ja kiwnęłam głową na zgodę.
Wyciągnęłam telefon z plecaka i zadzwoniłam najpierw do Meg. Dobrze bo u niej była Julie i nie musieliśmy jeździć w dwa miejsca. Nie powiedziałam gdzie jedziemy tylko że będę za 10 minut i mają być gotowe. Schowałam telefon do kieszeni, a plecak przy stole.
-Ok, możemy jechać. Dziewczyny będą gotowe za 10 minut.- powiedziałam.
-Dobrze to choć.- odpowiedział Harry dając mi rękę.
Dojechaliśmy po 6 minutach, co było dziwne bo Meg mieszka 10 km od domu chłopców. Powiedziałam ukochanemu żeby został, a ja podeszłam do drzwi.
-Dzień Dobry. Przyszłam po Meg i Julie.- odparłam do mamy Meg.
-Witaj Rose. Już je wołam. Wejdziesz do środka?- zapytała Pani Karm.
-Przepraszam, ale się śpieszę.- powiedziałam.
-No dobrze... Julie, Meg chodzcie Rose przyjechała.- krzyknęła.
-Idziemy!- krzyknęła Meg.
-Hej dziewczyny. Szybko bo mało czasu.- powiedziałam gdy tylko je zauważyłam.
-Ok. Ok. Już idziemy. Pa mamo!- powiedziała Meg.
-Do Widzenia.- odparłam chórem z Julie.
-Pa pa dziewczynki.- pomachała na pani Karm.
Otworzyłam im drzwi z tył żeby wsiadły, a ja usiadłam obok Hazzy.
-To gdzie jedziemy?- zapytała Meg.
-Pogadać o koncercie. A to jest Harry, już go poznałyście.- odpowiedziałam.
-Hej.- powiedziały dziewczyny razem.
-Cześć czy wiecie że...- Harry zaczął, a ja od razu wiedziałam, że chodzi o nas, bo on nie chciała kłamać.- A więc ja i Rose jesteśmy razem.- dokończył i uśmiechnął się do mnie ukazując swoje słodkie dołeczki. Od razu zauważyłam złośliwy uśmieszek.













































































1 komentarz:

  1. Boskie *o*
    Pisz szybko kolejny rozdział <333
    Zapraszam do mnie :)
    http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń